Mogłaby być jedną z większych atrakcji turystycznych w Zachodniopomorskiem - zamiast tego jest wielkim betonowym problemem, z którym nie wiadomo, co zrobić. Wiadomo natomiast, że na takich ruinach można nieźle zarobić. Jednak poniemiecką fabrykę benzyny - polickie Hydriewerke - na razie odwiedzają tylko złomiarze, amatorzy tanich trunków i zakonspirowani palacze papierosów. Podobno już niedługo ma to się zmienić. Czy na pewno?
Oficjalną ścieżkę turystyczną w zabytkowej poniemieckiej fabryce benzyny otwarto dwa lata temu. Miały być tłumy turystów i pieniądze płynące do gminnej kasy. Skończyło się na jednej pokazowej wycieczce. Nawet najzagorzalsi miłośnicy historii Polic twierdzą, że ścieżka to fikcja. Burmistrz Polic lubi podróżować palcem po planach fabryki i zapewnia, że zna wszystkie jej tajemnice. Mówi, że żyją tam dziwne gatunki nietoperzy. Mówi też, że ścieżkę trzeba ponownie przywrócić do życia i że już niedługo można się spodziewać w Policach najazdu turystów. Zdaniem znawców tematu: od obietnic do realizacji droga jest daleka. Przecież żeby zarabiać kokosy trzeba najpierw zainwestować. W polickiej Hydriewerke w czasie wojny produkowano najwięcej benzyny syntetycznej w Europie. Również tu powstawały pociski rakietowe V2. Niewolniczo w Policach pracowało ponad dwadzieścia tysięcy ludzi.
(TVP3, Kronika regionalna, 07.02.2005) |