Temat pozostałości po fabryce benzyny syntetycznej trafił do telewizji. Dziennikarze szczecińskiej TVP3 zainteresowali się planami gminy dotyczącymi tego terenu.
W tej całej sprawie jedno jest pewne – problem fabryki nie jest łatwy do rozwiązania i wymaga przeznaczenia na jego rozwiązanie niemałych środków finansowych. Burmistrz Diakun wypowiadając się przed kamerą zapewnił jednak, że zagadnienie fabryki jest otwarte i trwają prace nad jego realizacją.
O wypowiedź w sprawie starej fabryki TVP3 zwróciła się także do nas. W tej kwestii nasze zdanie się nie zmieniło – nadal uważamy, że Hydrierwerke stanowić może wyjątkową atrakcję turystyczną nie tylko Ziemi Polickiej, ale także całego Pomorza Zachodniego. Dowodem na to, że przystosowanie fabryki do planowej turystyki może być intratnym przedsięwzięciem są inne tego rodzaju muzealne obiekty związane z historią II wojny światowej: Wilczy Szaniec na Mazurach, Międzyrzecki Rejon Umocniony czy też podziemne miasta w sudeckich górach. Okolicznością sprzyjającą realizacji tego śmiałego projektu może być w przyszłości budowa w bezpośrednim sąsiedztwie fabryki obwodnicy zachodniej Szczecina. Dogodny dojazd komunikacyjny do Polic będzie niewątpliwym ułatwieniem dla wyeksponowania pozostałości po Hydrierwerke.
Niestety dotąd nie zauważyliśmy żadnych konkretnych działań, a ścieżka turystyczna po terenie fabryki, o której tak głośno – choć była bardzo dobrą ideą – nie wystarczy do zamknięcia tematu. Po pierwsze, konia z rzędem temu, kto wskaże dziś jej przebieg. Po drugie, jeśli już powstała, to za tym powinny pójść dalsze kroki, jak choćby zabezpieczenie niebezpiecznych ruin przed nieszczęśliwymi wypadkami lub wydzielenie dostępnych do zwiedzania sektorów. Tak się jednak nie stało.
Pomysłów na przystosowanie ruin fabrycznych do celów turystycznych, kulturalnych czy gospodarczych jest wiele. Istnieją gminne plany adaptacji części jej obszarów pod działalność przedsiębiorczą. My dodajemy do nich – otwartą ekspozycję muzealną, nastawioną na wyeksponowanie myśli technicznej II wojny światowej i uwzględnienie martyrologii przymusowych pracowników fabryki. Ta kwestia wydaje się być szczególnie istotna w chwili, kiedy na zachodzie Europy dokonuje się absurdalnej wręcz relatywizacji historii. Sądzę, że nadal warto przypominać, iż podczas wojny samych Polaków zginęło tutaj blisko 10 tys., nie mówiąc o więźniach innych narodowości. Zaistnieć może problem z zebraniem imponującej ilości eksponatów. Mimo zacięcia miłośników eksploracji takich obiektów zapewne trudno będzie stworzyć kolekcję na miarę większych i renomowanych już militarnych muzeów. Można byłoby za to postawić na prezentację samych – zadziwiających do dziś – obiektów fabryki, albo też spróbować stworzyć inscenizację „światło i dźwięk” obrazującą np. alianckie naloty bombowe. Inny pomysł – stworzenie z fabryki miejsca prezentacji awangardowej, nowoczesnej sztuki przestrzennej. Zachowując szacunek dla smutnej historii tego miejsca można spróbować zaszczepić na jego gruncie zalążki kulturalnej ekspresji łączącej refleksję nad przeszłością z niekonwencjonalną w swym wyrazie myślą o przyszłości. Warto pamiętać także o placówce ochrony zamieszkujących polickie bunkry nietoperzy, o czym sam burmistrz wspominał w wywiadzie dla telewizji.
Tych wszystkich bardziej realnych lub trudniejszych do realizacji pomysłów nie da się urzeczywistnić bez pomocy samorządu. W tym miejscu wyrażamy jednak cichą nadzieję na to, że gmina nie powiedziała jeszcze swojego ostatniego zdania. Mając na uwadze dotychczasowe jej osiągnięcia w dziedzinie upamiętnienia historii tej ziemi przy dość skromnej ilości „oszałamiających” zabytków - stworzenie galerii historycznej, budowa pięknego lapidarium, wydanie dwóch monografii na temat przeszłości Polic – wierzymy w to, że i fabryka stanie kolejnym punktem przykuwającym uwagę ludzi spoza naszego miasta. Ważne jest, by podjąć pierwsze choćby minimalne, acz trwałe kroki. Jeśli powstanie ścieżka, to zbudujmy ją tak, aby nie uległa zniszczeniu w wyniku wandalizmu nieprzystosowanych do życia jednostek. Nie prowadźmy ścieżki przez cały teren fabryki, tylko do konkretnego, uporządkowanego sektoru. Jeśli nie ma pieniędzy na oczyszczenie obszaru fabryki – wydajmy pozwolenie umożliwiające darmową wycinkę znajdujących się tam drzew celem odsłonięcia zarośniętych dziś bunkrów. Spróbujmy zarabiać pierwsze pieniądze – zbudujmy punkt widokowy na dość dobrze zachowanym szkielecie destylatorni, co już jest wystarczająco dużą atrakcją, by przyciągnąć do siebie turystów. Postarajmy się zadbać o estetykę tego obszaru - na zachodzie prowadzenie działalności gospodarczej wcale nie musi wiązać się z brudem i chaosem panującym za obejściem firmy. Tymczasem niektóre firmy działające na terenie fabryki bardziej przypominają mitologiczny Hades, a nie Unię Europejską. Niech częściej pojawiają się tu patrole policji i straży miejskiej – na razie nie wydarzyła się tam żadna tragedia, ale czy musimy czekać na to, aż w końcu stanie się jakieś nieszczęście i ktoś zostanie przygnieciony zwałem betonu lub z dala od miasta zgwałcony?!
(Jakub Matura, "Wirtualne Police", 2005-02-08) |