.

Bomba w Policach
Wojna daje znać o sobie do dziś. Na ul. Tanowskiej w Policach w miejscu, gdzie trwają prace pod budowę nowej strażnicy pracownicy budowlani natrafili na bombę lotniczą.
W środę rano operator koparki natknął się na metalowy obiekt zakopany w ziemi. Wezwany z jednostki wojskowej w Podjuchach patrol saperski przybył w godzinę później. Przy pomocy policji, straży miejskiej, straży pożarnej i ratownictwa zabezpieczono okoliczny teren, odcięto od ruchu część ul. Tanowskiej i ewakuowano pracowników pobliskich zakładów pracy, także starostwa. Było to potrzebne, gdyż jak stwierdził dowodzący akcją chorąży Jarosław Zych, bomba taka może razić odłamkami nawet w promieniu 1 kilometra, a w miejscu wybuchu nic by się nie ostało.

Odkopaniem bomby zajął się starszy sierżant sztabowy Marian Przeczewski. Powiedział nam, że ma już na koncie odkopanie 4 takich niewybuchów. Na pytanie, jak się czuje osoba odkopująca kilkusetkilogramowy niewybuch odpowiedział, iż wyobraźnia, odpowiednie procedury i prawidłowe myślenie dają 100% efekt wykonania. Dodał jednak, że refleksje na temat niebezpieczeństwa wypływającego z tej pracy przychodzą dopiero z czasem.

Odkopana bomba ważyła pół tony i mierzyła sobie 1,5 m długości. Podniesiono ją dźwigiem samochodowym i załadowano na specjalny pojazd saperski, po czym zawieziono na poligon wojskowy w Drawsku. Tam zostanie zdetonowana.
Ta „wybuchowa niespodzianka” to zapewne jeszcze niejeden niewypał, który leży ukryty pod ziemią. Parę lat temu na podobny natrafiono podczas budowy budynku przy tzw. „leningradach”. Na Police alianci zrzucili setki ton bomb. Choć od wojny minie wkrótce już 60 lat, ostrożność należy zachować do dziś.

(Jakub Matura, "Panorama Powiatu Polickiego", nr 7,  2004-05-14)
powrót / do góry

Lej w chwilę po zdetonowaniu niewypału w lesie pod Trzeszczynem.

Odkopywanie niewybuchu.

Odkopywanie niewybuchu.

Odkopywanie niewybuchu.